Niby gdy chcemy iść na drogę i pokonać ją w stylu On Sight nie można lustrować drogi. Ciekawi mnie co dokładnie oznacza to lustrowanie. Czy nie mogę stać pod skałą i patrzeć na czystą skałę i na drogę po niej wytyczoną? Wydaje mi się to dziwne - tzn nienaturalne i jakby trochę na siłę. Oglądnięcie sobie drogi nieuzbrojonym w lornetki okiem, z ziemi powinno być raczej dozwolone. W gruncie rzeczy np w górach nawet uzbrojone w lornetkę lustrowanie powinno być dozwolone. A może problem wcale nie istnieje tylko ja jakoś źle doczytałem co to dokładnie jest On Sight :). Ja w każdym razie patrzę sobie trochę na skałę przed wejściem (szczególnie na miejsca wpinania i czy jest się do czego wpinać) i dopiero startuję :).
Z działań wspinaczkowych kolejny dzień kursowy. Kilka dróg mieszanych tzn trochę tradowych (były też wpinki w ringi). Oj nie znoszę kominów (ale czy jest ktoś kto je lubi :)). Kominy jakoś tak wyginają człowieka w te i we wte - prawie skurczu dostałem :). Dodatkowo zrobiłem sobie już poza kursem jedno VI+ w niby OS-ie (bo robiłem tą drogę ze 20 lat temu). Wyślizgana okropnie ale dało radę. Dzisiaj fajny dzień, samopoczucie niezłe (chyba alergeny trochę przelało przez ostatnie deszczowe dni). Moc stoi w miejscu ale doświadczenie rośnie.
sobota, 31 maja 2014
czwartek, 29 maja 2014
Alergia i brak energii
Niestety czerwiec nie sprzyja alergikom. Zaczęło się sianie pyłków przeróżnych. U mnie objawia się to niezwykłym spadkiem ogólnej energii do działania (nie tylko do treningu wspinaczkowego). Senność i taka ociężałość już od rana zaraz po przebudzeniu. W dni deszczowe czuję się lepiej ale za to nie można na skały pojechać - pech :). Jakieś wytłumaczenie ostatniego zastoju trzeba było wyszukać :).
Apropo alergii mocno ostatnio lansowane są teorie o tym, że zbyt czyste życie sprzyja rozwojowi tej nieprzyjemnej przypadłości. Inaczej mówiąc "częste mycie skraca życie". Okazuje się, że po raz kolejny prawdy ludowe mogą okazać się trafione :). Nie będę mimo wszystko sprawdzał za dokładnie tej teorii :), zresztą pewnie skoro alergię już posiadam jest już za późno na tego typu testy.
Z działań treningowych znowu dotknąłem punktu, który już wielokrotnie tłukłem sobie do głowy - trening bez dobrej rozgrzewki. Tak z głupa zachciało mi się trochę powalczyć na drążku. Pomachałem trochę rękami na rozgrzewkę i jazda do zwisów i podciągnięć. Robiłem je co prawda progresywnie - najpierw malutko potem coraz więcej ale mimo wszystko ze słabym rozgrzaniem. Od razu pojawił się delikatny ból w okolicach barku i nadgarstka. To już ostateczny dowód na to, że trzeba się rozruszać - gdy chodzę na sztuczną wtedy mogę ładować 10 razy bardziej na drągu i nic, zero objawów zmierzających do kontuzji - tam jestem rozgrzany w 100%. Uwaga zatem na ćwiczenia domowe - w tych szczególnie człowiek chce jak najszybciej przejść do konkretów skracając do minimum czas na rozgrzanie.
Apropo alergii mocno ostatnio lansowane są teorie o tym, że zbyt czyste życie sprzyja rozwojowi tej nieprzyjemnej przypadłości. Inaczej mówiąc "częste mycie skraca życie". Okazuje się, że po raz kolejny prawdy ludowe mogą okazać się trafione :). Nie będę mimo wszystko sprawdzał za dokładnie tej teorii :), zresztą pewnie skoro alergię już posiadam jest już za późno na tego typu testy.
Z działań treningowych znowu dotknąłem punktu, który już wielokrotnie tłukłem sobie do głowy - trening bez dobrej rozgrzewki. Tak z głupa zachciało mi się trochę powalczyć na drążku. Pomachałem trochę rękami na rozgrzewkę i jazda do zwisów i podciągnięć. Robiłem je co prawda progresywnie - najpierw malutko potem coraz więcej ale mimo wszystko ze słabym rozgrzaniem. Od razu pojawił się delikatny ból w okolicach barku i nadgarstka. To już ostateczny dowód na to, że trzeba się rozruszać - gdy chodzę na sztuczną wtedy mogę ładować 10 razy bardziej na drągu i nic, zero objawów zmierzających do kontuzji - tam jestem rozgrzany w 100%. Uwaga zatem na ćwiczenia domowe - w tych szczególnie człowiek chce jak najszybciej przejść do konkretów skracając do minimum czas na rozgrzanie.
środa, 28 maja 2014
Codzienne wybieranie się na skały
Czy można prosić o zmianę pogody? Bo już mnie mocno zaawansowane nerwy biorą. Drugi dzień próbujemy wystartować na skały po pracy i codziennie zaliczamy fiasko. Szału można dostać a za oknem wesoło kłębią się chmury i zaraz będzie lało.
poniedziałek, 26 maja 2014
Ściany wspinaczkowe
Natrafiłem na ciekawego linka o ścianach wspinaczkowych z całego świata LINK. Niezłe. Szczególnie ta droga na tamie :).
Z innej beczki.
Wspinając się wielowyciągowo z przerażeniem odkryłem, że nie posiadam butów wspinaczkowych, w których mogę wytrzymać więcej niż jeden wyciąg. Ani moje RP Pearl ani LaSportiva Miury nie są dobre do tego. Miury najprawdopodobniej się w końcu wyrobią ale to jeszcze nie nastąpiło. RP Pearl już się nigdy nie nadadzą, chodzę w nich ponad półtora roku (2 razy podklejane) i nic już bardziej się nie dotrze - tak to jest z syntetykiem. Ból w nogach jest tak okrutny, że po kilku godzinach zabaw nie mogę już czubka buta położyć na stopniach. Widzę teraz, że wielowyciągówka i w tym punkcie znacząco różni się od jednowyciągowych zabaw.
Z innej beczki.
Wspinając się wielowyciągowo z przerażeniem odkryłem, że nie posiadam butów wspinaczkowych, w których mogę wytrzymać więcej niż jeden wyciąg. Ani moje RP Pearl ani LaSportiva Miury nie są dobre do tego. Miury najprawdopodobniej się w końcu wyrobią ale to jeszcze nie nastąpiło. RP Pearl już się nigdy nie nadadzą, chodzę w nich ponad półtora roku (2 razy podklejane) i nic już bardziej się nie dotrze - tak to jest z syntetykiem. Ból w nogach jest tak okrutny, że po kilku godzinach zabaw nie mogę już czubka buta położyć na stopniach. Widzę teraz, że wielowyciągówka i w tym punkcie znacząco różni się od jednowyciągowych zabaw.
niedziela, 25 maja 2014
Oswojenie Sokolicy
Kolejny dzień kursowy - wspinaczka na Sokolicę i Iglicę w Będkowskiej. Było bardzo pouczająco. Po pierwsze dowiedziałem się bardziej naocznie, że gdy ma się do czynienia z rysą o trudnościach VI+ to zaczynają się problemy. Zero doświadczenia we wspinaniu w rysie i człowiek się bułuje jak diabli - wszystko dzięki maksymalnie złemu ustawianiu się do rysy. Szliśmy Warianty Miksera (trzy wyciągi) - przeszliśmy ale z kilkoma blokami. Oczywiście rysa nas załatwiła. Kolejny raz potwierdziło się też to, że przystawianie się do drogi od razu bez rozgrzewki przedramion powoduje szybkie zmęczenie - jednak gdy się robi swojego maksa na poziomie w okolicach VI.1+ to rozgrzewka na VI+ w OS daje popalić przedramionom dość szybko). Sama droga po prostu super - jest wszystko co trzeba wielowyciągowość, fajne wspinanie i widoki.
Kolejnym celem była Iglica na własnej. Drugi raz w życiu na własnej i wrażenia są. Fajne uczucie wleźć na taki szpikulec, na który nie da się dojść na piechotę z żadnej strony. Droga łatwa (Klasyczna) ale przyjemna i idealna do trenowania wspinania na własnej (trochę krucho więc kaski obowiązkowe bo można zrzucić całkiem pokaźne fragmenty wapienia :)). Oczywiście jako słynny teoretyk i praktyk lękliwości naskalnej nie wierzę kościom i friendom, potrzeba więcej czasu aby temu szpejowi zaufać :).
Kolejny mały kroczek w kierunku powiększania wiedzy wspinaczkowej zrobiony. Jedziemy zatem dalej.
Kolejnym celem była Iglica na własnej. Drugi raz w życiu na własnej i wrażenia są. Fajne uczucie wleźć na taki szpikulec, na który nie da się dojść na piechotę z żadnej strony. Droga łatwa (Klasyczna) ale przyjemna i idealna do trenowania wspinania na własnej (trochę krucho więc kaski obowiązkowe bo można zrzucić całkiem pokaźne fragmenty wapienia :)). Oczywiście jako słynny teoretyk i praktyk lękliwości naskalnej nie wierzę kościom i friendom, potrzeba więcej czasu aby temu szpejowi zaufać :).
Kolejny mały kroczek w kierunku powiększania wiedzy wspinaczkowej zrobiony. Jedziemy zatem dalej.
środa, 21 maja 2014
Zero
Dzisiejsze pomiary wskazują, że wyszło na zero z wytrzymałością siłową. Ponad miesiąc w plecy :). Teraz kontynuuję to aż bardziej ewidentnie wyjdę na plus - mam kilka celów do przejścia, które wskażą ten plus (pomiarowe trasy do zrobienia w ciągu jedna za drugą). Tak na czerwiec musi być przypływ powera.
Nogi z waty
Znowu efekt nóg z waty po bieganiu. Zaledwie 5 km a jednak na drugi dzień słabiutko z nogami :). Ogólnie bieg jak to bieg - flaki z olejem. Ale przy 5 km na tyle człowiek się nie zanudzi, że jestem w stanie tyle biegać ze dwa razy w tygodniu.
poniedziałek, 19 maja 2014
Może by tak pobiegać?
Ostateczne zrzucenie zbędnego balastu. Pobiegam. Nie to żeby jakoś strasznie dużo i strasznie często ale tak ze dwa razy w tygodniu po 5 kilo powinno zrzucić ze 2 kg :).
piątek, 16 maja 2014
czwartek, 15 maja 2014
Jak się robi regres
Regres? To proste :). Wystarczy wykonać w dowolnej kolejności poniższe rzeczy:
- Pojechać sobie na święta i się objeść (ale nic nie trenować czasami)
- Wybrać się na kilkudniową imprezę firmową i przez powiedzmy dwa dni z rzędu imprezować do godzin porannych nie wylewając za kołnierz
- Coś sobie zepsuć (w moim przypadku stłukłem żebra i nie mogłem przez 3 tygodnie brzuszków robić ani podciągać się na drążku
- Wybrać się drugi raz na kilkudniową imprezę i nie wylewać za kołnierz
- Gdy się rzuciło palenie najlepiej wrócić do palenia
- Chodzić na sztuczniaka i tak sobie troszkę bez wysiłku strzelać kilka dróg :)
- Ogólnie mało się wspinać i nie trenować niczego w domu
Powyższa lista w zupełności wystarczy. Z własnych doświadczeń widzę, że w około miesiąc takiej zabawy osiągnąłem całkiem spory regres. Zmierzyłem to wczoraj i wytrzymałość spadła znacząco (co normalne - ona pierwsza spada). Drogę, którą robiłem 4 razy z rzędu wczoraj udało się 2,5 razy przejść na przykład.
Od wczoraj jednak skupiliśmy się na odbudowie mocy (i morale) i zaczęliśmy ostrzej łoić. Mam nadzieję, że trzy mocne wyjścia i wyjdzie na zero. W końcu znowu po sztucznej odczuwam dzisiaj zmęczenie w dłoniach i przedramionach :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)