sobota, 21 marca 2015

Syndrom permanętnego zmęczenia

Takie mam wrażenie jakbym od miesiąca lub dłużej odczuwał nieprzerwane dziwne zmęczenie w okolicach godzin popołudniowych. Może to za sprawą ostrego okresu w pracy, może coś w związku z tak zwanym przesileniem wiosennym (kurna dobrze, że nie wymyślono jeszcze przesilenia letniego :)). Nie wiem co się dzieje ale tak od godziny 16 do około osiemnastej nierealnie chce mi się spać. Gdy wypada akurat dzień łojenia na sztuznej to dopiero po rozgrzewce i pierwszych wspinkach zaczynam działać normalnie. Wiadomo krew zaczyna krążyć i człowiek stawia się do pionu. Ta ospałość i jakby zmęczenie wkurza zdrowo. Z takim samopoczuciem nie ma mowy o jakichś większych wyczynach w skałach :). Jeżeli to nie minie to chyba na poważnie rzucę jaranie bo może tak być, że jest to główna przyczyna takiego stanu rzeczy :).

PS
Przepraszam, ale dalej rzucanie fajek jest czymś co królika doświadczalnego bawi. Jak mawia mój kumpel jest wiele argumentów przeciw paleniu ale jest jeden nie podlegający dyskusji za paleniem - jaranie jest zajebiste :).

 

piątek, 20 marca 2015

75,1 kg

W pięć dni dwa kilo mniej na wadze o poranku - odstawienie chlebka jednak działa :). Bez chlebka jak już pisałem trudniej o szybkie dojadanie w ciągu dnia plus trzeba się bardziej nakombinować ze śniadaniem i kolacją. Jeszcze ze dwa kilo i przestaję myśleć o wadze :).

czwartek, 19 marca 2015

wtorek, 17 marca 2015

76,6 kg

Początki są zawsze proste i przyjemne - na razie waga ładnie drgnęła w dół. Jadę dalej tą ścieżką :).

poniedziałek, 16 marca 2015

77,1 kg o poranku :)

Zaczynam schodzenie z wagi. Przerażający wynik, który ukazał się mym oczom dzisiejszego dnia nie pozostawia wątpliwości, że sprawy zabrnęły za daleko. Odstawiam chlebek i jedzenie kieruję bardziej w stronę warzyw i owoców. Ostatnio po rzuceniu chleba 2 kg w dół w ciągu niecałych dwóch tygodni udało się zbić - tym razem będzie podobnie. Rekordowa waga zeszłego sezonu to 73 kg - może w końcu uda się zejść poniżej 72 kg w tym roku. Może to być o tyle trudniejsze, że zapewne przybrałem na masie mięśniowej i odchudzenie będzie wymagać większych poświęceń :).

PS
Dzisiaj delikatne przesunięcie treningu w stronę wytrzymałości. Bardzo ładnie pompowaliśmy bułę. Na koniec na przyrządy, przybloki niesymetryczne, zwisanie na paluszkach, wdrapywanie się po walcach itp.

czwartek, 12 marca 2015

Ćwiczenie 7

Ćwiczenie na drążku. Maksymalne przybloki coraz bardziej na jednej ręce :). Przebiega następująco:

Wersja dla prawej ręki - dla lewej wygląda tak samo
  1. Łapiemy nachwytem prawą ręką drążek z prawej strony rurki
  2. Drugą ręką (wspomagającą) łapiemy jak najbardziej z lewej strony rurki ale łapiemy tylko dwoma palcami
  3. Ciało ustawiamy pod prawą ręką tak jakbyśmy na jednej ręce mieli się ściągnąć do góry
  4. Podciągamy się w górę do pełnego przybloku - ale tak, że główne siły działają na rękę prawą - lewa tylko pomaga
  5. Pozostajemy w przybloku kilka sekund
  6. Opuszczamy się w dół
  7. Jeżeli mamy dalej siłę powtarzamy od punktu 4 i tak dalej

Super ćwiczenie. Przy okazji trenowania maksymalnego przybloku (w finale zaczniemy sciągać się i blokować całkiem z jednej ręki - tylko cierpliwości potrzeba :)) trenujemy także paluszki (ręka wspomagająca).


Wspomaganie ręki drugiej regulujemy na dwa sposoby:
  1. wykorzystujemy coraz mniejszą ilość palców - tzn w ostatecznym wariancie jeden palec tylko chwyta a zatem dużo mniej pomożemy ręce działającej.
  2. bliżej lub dalej od tułowia ustawiamy rękę pomagającą
Wariant - zamiast nachwytu podchwyt (takie przybloki czasami na drogach też się przydają :)).

Jeżeli mamy dużo powera i zaczynamy w ciągu robić za dużo powtórzeń, oczywiście dociążamy się lub powoli próbujemy podciągnąć się na jednej ręce.

Uwaga ostatnia: do tego naprawdę porządnie się rozgrzać bo na bark ręki ćwiczącej zaczynają działać już duże siły i można łatwo się popsuć.


środa, 11 marca 2015

Alternatywnie w ramach zmian w treningach

Z domowych siłowań dzisiaj na kolację wybrałem następujące ćwiczenia:

  • rozgrzewka
  • 14 kg plecak zarzucony na ramiona i przykurcze na drążku w trzech pozycjach rozwarcia łokcia z podciągnięciem do każdej z tych pozycji - 5 serii
  • z 5 kg plecakiem na ramionach zwisy w różnych kombinacjach ze szczególnym uwzględnieniem wskazujący + fakter oraz faker + serdeczny. Dziesięć pięciosekundowych zwisów w każdej z 5 serii.
  • podciągnięcia na jednej ręce nachwytem ze wspomagaczem w postaci drugiej ręki oddalonej co nieco w lewo lub prawo i wykorzystującej tylko dwa palce. Fajne ćwiczenie przy okazji pracują paluszki oraz przyblok dość mocny na jedną rękę idzie - trzy serie.

Fajnie było :).

wtorek, 10 marca 2015

Po przerwie

Po ponad tygodniowej przerwie powrót do ćwiczeń. Już w piątek zrobiłem sobie sesyjkę w domu z plecakiem na grzbiecie. Tym razem do szpeju w plecaku dorzuciłem 4 kilogramową hantelkę. Sumaryczna waga plecaka wyszła w okolicach 14 kg. Robiłem sobie przybloki pod różnym kątami. Bardzo ciekawie męczy rączki taka robota z dociążeniem. Na sztuczniaku z kolei robota na paluszki - zbliża się pogoda i trzeba jeszcze ten element wzmocnić przed wapiennymi zabawami. Popróbowaliśmy trochę campusa, zwisy na chwytotablicy w różnych kombinacjach itp. Potem przybloki z niesymetrycznym rozmieszczeniem rąk. Jednym słowem działania na siłę i trochę na wytrzymałość siłową. Na campusie na razie słabo udało mi się drabinkę do samej góry (13 ruchów) ale już w dół nie zlazłem. Myślę że raz w tygodniu sesyjka na listewkach może być niezłym dodatkiem do całości.

niedziela, 1 marca 2015

Ręce świerzbią

Jak zawsze w czasie restu pojawia się niewielka obawa o spadek wszystkiego co udało się wypracować. Co prawda moc przybywa w czasie odpoczynku ale tylko do pewnego momentu :) - potem wszystko zacznie lecieć na łeb na szyję. Tak krążę niedaleko drążka i myślę :). Na razie wytrzymuję i nie chwyciłem go ni razu :).