czwartek, 19 listopada 2015

Za chwilkę stuknie trzy lata

Zbliża się rozpoczęcie roku czwartego - licząc od powrotu do wspinania. Gdyby chcieć zrobić to co ponad 20 lat temu się udało w czwartym roku wspinania, powinienem w nadchodzącym sezonie zrobić Chińskiego przynajmniej na wędkę :). Może być ciężko - aktualnie udało się jedno VI.3 poprowadzić (i to dość łatwe) i powiedzmy VI.3+/4 na wędkę z takim prawie jednym blokiem. To niewiele :). Niestety chcąc robić progres w skale trzeba na te skały jeździć w miarę często - w minionym sezonie to się nie udało - byłem na skałach może kilkanaście razy sumarycznie. Pod Chińskiego należałoby też już w zimie pomyśleć o specjalnym treningu - pojedyncze paluszki, silne łydki w mikro dziurkach itp. Może się to uda ale boje się o kontuzje jeszcze na tym etapie - jednak stare cielsko to nie to samo co młode cielsko dwadzieścia lat temu :). Pamiętam, że kontuzje trafiały mi się w tamtym okresie młodości gdy byłem już bliski VI.5 a co dopiero teraz :). Nie poddaje się jednak i z uporem maniaka idę dalej - zobaczymy gdzie się uda dojść.

PS
Miałem już nie pisać o nie paleniu ale jednak jeszcze o tym myślę więc napiszę. Nie palę już ponad 11 tygodni :). Waga 79.2 kg o poranku - ale trudno, lepiej 5 kg więcej ale bez palenia :).

czwartek, 29 października 2015

Coraz bardziej hipergrawitacyjnie

Niestety gdy rzuci się palenie wzrost wagi jest nieunikniony. Nie trzeba było długo czekać i mnie także dopadło - krok po kroczku aż do 78,2 kg dzisiaj o poranku :). Traktuję to jako obciążenie dodatkowe w trakcie treningu na baldach i jakoś w ten sposób jestem w stanie przełknąć tą wagę bez płaczu :).


środa, 28 października 2015

Baldy

Ostatnie dwa tygodnie mijają na baldowaniu. Jakiś tam postęp jest, robię dodatkowo to czego nie robiłem wcześniej prawie wcale a mianowicie wspinanie bez wykorzystywania nóg :). Daje to całkiem ładnie w palnik. Wczorajsze baldowanie zeszło się z zakwasami po graniu w squasha - oj dzisiaj boli mnie wszystko - wstawałem z łóżka jak stary dziad. Po tym squashu człowiek dowiaduje się, że istnieją mięśnie dupy. Do baldowania wybieram problemy na tyle trudne, że nie robię ich od pierwszego wejrzenia a nawet od 10-tego - tak aby były mimo wszystko na siłę.

PS
Dalej nie palę. Minęło osiem tygodni.

poniedziałek, 19 października 2015

7 tygodni bez jarania

Tytuł posta mówi sam za siebie - jest dobrze a nawet fantastycznie :). Trudno w to uwierzyć ale na razie wszystko idzie z niewiarygodną wręcz łatwością. Absolutne zero problemów. Kolejny krokiem milowym będzie przetrwanie sylwestra - wydaje się, że będzie to łatwizna :). Jestem jednak czujny, ponoć najgorsze będzie gdy uwierzę, że jestem wolny od nałogu bo wtedy przypadkiem, na imprezce można pomyśleć "jestem wolny to może sobie jednego zapalę tak dla zabawy" - podstawowa zasada mówi jednak - zero petów, jesteś palaczem na całe życie a to, że nie palisz to być może tylko okres przejściowy. Zero to zero - proste.


poniedziałek, 12 października 2015

Rewolucja cenowa

Rewolucja cenowa na ścianach stała się faktem. Trochę się obraziłem bo z podwyższeniem ceny komfort nie poszedł za bardzo do góry. Co ciekawe ludzi jak było dużo tak jest. Widać, że w dalszym ciągu za mało jest sztucznych ścian w Krakowie i przynajmniej jedna duża mogłaby jeszcze powstać.


czwartek, 8 października 2015

Motywacjo - gdzie jesteś!?

Motywacja spada, koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami. Tak się zastanawiam czy jeszcze coś dać z siebie na koniec przed przerwą świąteczną (biorę 3 tygodnie jak w zeszłym roku wolnego od trenowania). Nie chce mi się, jestem zmęczony wspinaniem, znowu nie mogę nabrać motywacji.

Poczytałem dzisiaj kilka stronek o motywacji. Jedno hasło, które znalazłem bardzo mnie rozbawiło swoją prostotą i konkretnością.

cyt. z Men's Health LINK

"Nie chcesz dzisiaj iść na trening, to nie idź. Ale pójdź pojutrze, by ostatecznie liczby się zgadzały."

Bardzo dobre, nieprawdaż ? 

środa, 30 września 2015

Macanie Czasu

Mimo, że pogoda nie była fantastyczna wybraliśmy się pod Szarą Płytę i tam ruszyliśmy na Czas Apokalipsy VI.3+/4. Pierwsze macanie skały wróży bardzo dobrze. W gruncie rzeczy jest to droga 3 metrów i może maksymalnie 6 ruchów. Sam dół to jakieś takie może VI.1 ,następnie można bardzo ładnie odpocząć w dużej dziurze gdzie mamy gigantyczne chwyty na łapki, następnie zaczynają się konkretne trudności po wyślizganych chwytach ale na szczęście jest to tylko kilka ruchów. Z dwoma bloczkami przemacałem całość dwa razy. Może następnym razem puści już z dołem.


PS
30 dzień bez papierosów.

czwartek, 24 września 2015

Chrząkanie

Rzucanie palenia ma to do siebie, że trzeba przejść okres chrząkania i odkaszliwania. Wkurza to ale z drugiej strony dobra jest świadomość, że wypluwa się z siebie ten cały syf :). Mam dziwne przekonanie, że tym razem rzucę na dobre, taki jakiś pewny siebie jestem. Pomimo tej pewności trzeba jednak być czujnym - kolejny podstępny etap nadejdzie gdy już będę miał na koncie kilka miesięcy niepalenia - wtedy człowiek może pomyśleć, że jest już wolny i może sobie raz na imprezce zafurać :) hehehe. Ale to tak nie działa - podstawowa zasada jest taka aby nigdy nie brać do gęby fajki, to jak z alkoholikiem, jeden mały kieliszek i potem znowu jazda przez lata :). Aby móc powiedzieć, że jest się wolnym od nałogu jarania trzeba minimum ze dwa lata nie palić tak sądzę. Mój kumpel nie palił rok i dwa miesiące i wrócił do jarania. Palaczem zostaje się już na całe życie jeżeli już raz wdepnęło się w to gówno. Ja jarałem około 22 lata - szmat czasu :).

poniedziałek, 21 września 2015

21 dzień bez peta

Nie chcę się cieszyć przedwcześnie ale przetrwałem dużą imprezę wyjazdową bez papierosów. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów. Jestem już bardzo uodporniony dzięki temu faktowi. Samopoczucie po imprezie nieporównywalnie lepsze - zero kaca :).

PS
Uwaga - gdy się na imprezie nie pali to się więcej pije :) hehe.

środa, 16 września 2015

16 dzień bez papierosów

Na razie pięknie udaje się nie palić. Zero problemu. W zeszłą sobotę przetestowałem także niepalenie w trakcie imprezki zakrapianej całkiem nie delikatnie alkoholem. Okazuje się jak zwykle, że nie palić jest łatwiej niż palić :) hehe - po prostu nie trzeba wykonywać tej dodatkowej czynności.