wtorek, 29 grudnia 2015
Konkretnie to 84,5 kg
Rekord wagowy wspinacza :) - po świętach 84,5 kg o poranku. Oj będzie z czego schodzić po nowym roku. Nie ma co ukrywać po rzuceniu palenia jedzenie to moje kolejne hobby :).
piątek, 4 grudnia 2015
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy
Grubas kontratakuje!!! Oj dzieje się. Niepalenie rzuciło się na masę i nie odpuszcza. Przed chwilą zważyłem cielsko i wyszło mi ni mniej ni więcej a 83,4 kg. O poranku będzie jakieś 82.5 kg ale to tylko drobne pocieszenie. Absolutnie się nie przejmuję bowiem w tym roku po raz pierwszy mam zamiar naprawdę dużo z dodatkowym obciążeniem potrenować - mam na sobie około 10 kg dodatkowych i to w bardzo naturalny sposób rozłożonych po całym organizmie - pasy i inne kamizelki obciążające mimo wszystko zaburzają równowagę przykładając dodatkowy ciężar w nienaturalny sposób.
PS
Tymi pokrętnymi tłumaczeniami powyżej oczywiście nie zdołałem przekonać samego siebie, że mimo wszystko jest lekka panika w temacie wagi :) hehehe.
PS2
Przytycie nie wiąże się tylko z rzuceniem palenia ale też z tym, że ostatnio byłem 2 tygodnie chory - zatoki zaatakowały. Potem tydzień przerwy i znowu się przeziębiłem dość znacznie. Sumarycznie byłem 4 razy na wspinaniu w ciągu miesiąca.
PS
Tymi pokrętnymi tłumaczeniami powyżej oczywiście nie zdołałem przekonać samego siebie, że mimo wszystko jest lekka panika w temacie wagi :) hehehe.
PS2
Przytycie nie wiąże się tylko z rzuceniem palenia ale też z tym, że ostatnio byłem 2 tygodnie chory - zatoki zaatakowały. Potem tydzień przerwy i znowu się przeziębiłem dość znacznie. Sumarycznie byłem 4 razy na wspinaniu w ciągu miesiąca.
czwartek, 19 listopada 2015
Za chwilkę stuknie trzy lata
Zbliża się rozpoczęcie roku czwartego - licząc od powrotu do wspinania. Gdyby chcieć zrobić to co ponad 20 lat temu się udało w czwartym roku wspinania, powinienem w nadchodzącym sezonie zrobić Chińskiego przynajmniej na wędkę :). Może być ciężko - aktualnie udało się jedno VI.3 poprowadzić (i to dość łatwe) i powiedzmy VI.3+/4 na wędkę z takim prawie jednym blokiem. To niewiele :). Niestety chcąc robić progres w skale trzeba na te skały jeździć w miarę często - w minionym sezonie to się nie udało - byłem na skałach może kilkanaście razy sumarycznie. Pod Chińskiego należałoby też już w zimie pomyśleć o specjalnym treningu - pojedyncze paluszki, silne łydki w mikro dziurkach itp. Może się to uda ale boje się o kontuzje jeszcze na tym etapie - jednak stare cielsko to nie to samo co młode cielsko dwadzieścia lat temu :). Pamiętam, że kontuzje trafiały mi się w tamtym okresie młodości gdy byłem już bliski VI.5 a co dopiero teraz :). Nie poddaje się jednak i z uporem maniaka idę dalej - zobaczymy gdzie się uda dojść.
PS
Miałem już nie pisać o nie paleniu ale jednak jeszcze o tym myślę więc napiszę. Nie palę już ponad 11 tygodni :). Waga 79.2 kg o poranku - ale trudno, lepiej 5 kg więcej ale bez palenia :).
PS
Miałem już nie pisać o nie paleniu ale jednak jeszcze o tym myślę więc napiszę. Nie palę już ponad 11 tygodni :). Waga 79.2 kg o poranku - ale trudno, lepiej 5 kg więcej ale bez palenia :).
czwartek, 29 października 2015
Coraz bardziej hipergrawitacyjnie
Niestety gdy rzuci się palenie wzrost wagi jest nieunikniony. Nie trzeba było długo czekać i mnie także dopadło - krok po kroczku aż do 78,2 kg dzisiaj o poranku :). Traktuję to jako obciążenie dodatkowe w trakcie treningu na baldach i jakoś w ten sposób jestem w stanie przełknąć tą wagę bez płaczu :).
środa, 28 października 2015
Baldy
Ostatnie dwa tygodnie mijają na baldowaniu. Jakiś tam postęp jest, robię dodatkowo to czego nie robiłem wcześniej prawie wcale a mianowicie wspinanie bez wykorzystywania nóg :). Daje to całkiem ładnie w palnik. Wczorajsze baldowanie zeszło się z zakwasami po graniu w squasha - oj dzisiaj boli mnie wszystko - wstawałem z łóżka jak stary dziad. Po tym squashu człowiek dowiaduje się, że istnieją mięśnie dupy. Do baldowania wybieram problemy na tyle trudne, że nie robię ich od pierwszego wejrzenia a nawet od 10-tego - tak aby były mimo wszystko na siłę.
PS
Dalej nie palę. Minęło osiem tygodni.
PS
Dalej nie palę. Minęło osiem tygodni.
poniedziałek, 19 października 2015
7 tygodni bez jarania
Tytuł posta mówi sam za siebie - jest dobrze a nawet fantastycznie :). Trudno w to uwierzyć ale na razie wszystko idzie z niewiarygodną wręcz łatwością. Absolutne zero problemów. Kolejny krokiem milowym będzie przetrwanie sylwestra - wydaje się, że będzie to łatwizna :). Jestem jednak czujny, ponoć najgorsze będzie gdy uwierzę, że jestem wolny od nałogu bo wtedy przypadkiem, na imprezce można pomyśleć "jestem wolny to może sobie jednego zapalę tak dla zabawy" - podstawowa zasada mówi jednak - zero petów, jesteś palaczem na całe życie a to, że nie palisz to być może tylko okres przejściowy. Zero to zero - proste.
poniedziałek, 12 października 2015
Rewolucja cenowa
Rewolucja cenowa na ścianach stała się faktem. Trochę się obraziłem bo z podwyższeniem ceny komfort nie poszedł za bardzo do góry. Co ciekawe ludzi jak było dużo tak jest. Widać, że w dalszym ciągu za mało jest sztucznych ścian w Krakowie i przynajmniej jedna duża mogłaby jeszcze powstać.
czwartek, 8 października 2015
Motywacjo - gdzie jesteś!?
Motywacja spada, koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami. Tak się zastanawiam czy jeszcze coś dać z siebie na koniec przed przerwą świąteczną (biorę 3 tygodnie jak w zeszłym roku wolnego od trenowania). Nie chce mi się, jestem zmęczony wspinaniem, znowu nie mogę nabrać motywacji.
Poczytałem dzisiaj kilka stronek o motywacji. Jedno hasło, które znalazłem bardzo mnie rozbawiło swoją prostotą i konkretnością.
cyt. z Men's Health LINK
"Nie chcesz dzisiaj iść na trening, to nie idź. Ale pójdź pojutrze, by ostatecznie liczby się zgadzały."
Bardzo dobre, nieprawdaż ?
Poczytałem dzisiaj kilka stronek o motywacji. Jedno hasło, które znalazłem bardzo mnie rozbawiło swoją prostotą i konkretnością.
cyt. z Men's Health LINK
"Nie chcesz dzisiaj iść na trening, to nie idź. Ale pójdź pojutrze, by ostatecznie liczby się zgadzały."
Bardzo dobre, nieprawdaż ?
środa, 30 września 2015
Macanie Czasu
Mimo, że pogoda nie była fantastyczna wybraliśmy się pod Szarą Płytę i tam ruszyliśmy na Czas Apokalipsy VI.3+/4. Pierwsze macanie skały wróży bardzo dobrze. W gruncie rzeczy jest to droga 3 metrów i może maksymalnie 6 ruchów. Sam dół to jakieś takie może VI.1 ,następnie można bardzo ładnie odpocząć w dużej dziurze gdzie mamy gigantyczne chwyty na łapki, następnie zaczynają się konkretne trudności po wyślizganych chwytach ale na szczęście jest to tylko kilka ruchów. Z dwoma bloczkami przemacałem całość dwa razy. Może następnym razem puści już z dołem.
PS
30 dzień bez papierosów.
PS
30 dzień bez papierosów.
czwartek, 24 września 2015
Chrząkanie
Rzucanie palenia ma to do siebie, że trzeba przejść okres chrząkania i odkaszliwania. Wkurza to ale z drugiej strony dobra jest świadomość, że wypluwa się z siebie ten cały syf :). Mam dziwne przekonanie, że tym razem rzucę na dobre, taki jakiś pewny siebie jestem. Pomimo tej pewności trzeba jednak być czujnym - kolejny podstępny etap nadejdzie gdy już będę miał na koncie kilka miesięcy niepalenia - wtedy człowiek może pomyśleć, że jest już wolny i może sobie raz na imprezce zafurać :) hehehe. Ale to tak nie działa - podstawowa zasada jest taka aby nigdy nie brać do gęby fajki, to jak z alkoholikiem, jeden mały kieliszek i potem znowu jazda przez lata :). Aby móc powiedzieć, że jest się wolnym od nałogu jarania trzeba minimum ze dwa lata nie palić tak sądzę. Mój kumpel nie palił rok i dwa miesiące i wrócił do jarania. Palaczem zostaje się już na całe życie jeżeli już raz wdepnęło się w to gówno. Ja jarałem około 22 lata - szmat czasu :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)